Gwiazda Programu

Trzy.. Dwa.. Jeden.. Akcja!
Wkroczyłem do małego, obskurnego pomieszczenia w którego centrum umieszczony był duży, metalowy stół. Przez malutkie, zakratowane okienko osadzone tuż pod sufitem wpadało słabe światło księżyca. Na półce obok starych, spróchniałych drzwi do drugiego pomieszczenia błyszczały różnej wielkości metalowe przedmioty. Świetnie. Kocham taką atmosferę… Wymacałem na ścianie kontakt by zaświecić jarzące się zimnym kolorem światło.
Usłyszałem odgłosy szamotania i ciche, stłumione krzyki. Ivan wrócił z dzisiejszą ofiarą…

– Jesteś gotowy? – Zapytał włączając kamerę. Oczywiście że byłem gotowy, czekałem na to od ostatniego razu. Tym razem była to młoda kobieta, chuda, wysoka, ruda. Patrzyłem zafascynowany jej szybkim, nerwowym oddechem – unosiła desperacko klatkę piersiową wciągając powietrze jednym haustem, a po chwili nagle ją opuszczała.
– Zawsze i wszędzie. – Kobieta próbowała się wyrwać – każdy z jej członków był mocno przymocowany do jednego z czterech kantów stołu. Próbowała krzyczeć przez zalepione taśmą usta, oczywiście bez skutku.
– Kręcimy. – Ofiara zaczęła się szamotać niczym ryba wyrzucona przez morze, chciała uwierzyć w to, że co się dzieje jest jedynie snem. Nie śnisz, kochana. Będziesz dzisiaj gwoździem programu. Co wybrać najpierw, by dogodzić dzisiejszej wybrance? Oczywiście! Wziąłem z półki nieco zardzewiałą żyletkę i zbliżyłem się do stołu. Zabawę czas zacząć…
Gdy Gwiazda zrozumiała, co się dzieje zaczęła szamotać się z większą siłą. W głowie zabłysnął mi nowy pomysł. Zacisnąłem skórzane pasy na udach i łydkach dziewczyny, by ułatwić sobie tę część zabawy. Zdarłem też szybkim ruchem taśmę z jej ust. Tym razem zaczęła przeraźliwie krzyczeć, błagać o litość, szukać pomocy.. Na próżno. Kobieta łkała, gdy zbliżyłem żyletkę do jej łechtaczki. Z jej ust wydobywał się jęk bólu, gdy rozpocząłem proces wyrzezania. Łzy mieszały się ze smarkami, te ze śliną wytaczającą się z jej ust podczas gdy krzyczała próbując wyrwać się z żelaznych uścisków. Gdy skończyłem odrzuciłem w kąt to, czym zajmowałem się kilka chwil wcześniej. Nadal trzymając żyletkę w dłoniach wszedłem w nią mażąc się jej krwią, a ona kiwała głową w lewo i prawo modląc się, by obudzić się jak najprędzej. Bóg ci nie pomoże, kochana. Tu gdzie jesteś nie ma boga, jest tylko szkarłatna rozkosz której właśnie doznajesz. Powoli naciąłem półkolistą linię pod jej piersiami, krew z nich sączyła się tak cudownie spływając delikatnie po jej bladym ciele. Zbliżyłem żyletkę do jej popękanych ust nacinając je powoli. Zeszły niesamowicie gładko, a Gwiazda zaczęła krztusić się własną krwią. Wykonawszy kilka precyzyjnych ruchów ukazałem w całej okazałości jej bielutkie, umazane krwią zęby, razem z zaróżowionymi dziąsłami… Zbliżyłem żyletkę do jej umalowanej powieki przytrzymując czoło swoją dłonią. Wybranka pluła na moją szczękę swoją ciepłą krwią szamocząc się pode mną, co dodawało sytuacji pożądanego uroku.. Wykonawszy połowę roboty ukazałem jej śliczną gałkę oczną którą miała niedługo sama ujrzeć. Czyż nie ma piękniejszej chwili niż ta, gdy patrzymy sobie samym w oczy? Sięgnąłem po łyżkę i zbliżyłem ją do tej ślicznej tęczówki. Weszła gładko. Teraz podważyłem gałkę oczną, a z otworu pod nią zaczęła spływać czarna, gorąca krew. Wyciągnąłem ją całą pozostawiając po sobie bulgoczące źródełko czarnej substancji. Gdy zobaczyła swoje własne oko z jej jamy ustnej wydobył się nieludzki jęk rozpaczy, piękniejszego jeszcze nigdy nie słyszałem. Pocałowałem jej tęczówkę i włożyłem gałkę do ust. Rozgryzła ją z przepięknym dźwiękiem którego mógłbym słuchać w nieskończoność. Teraz wziąłem do ręki zardzewiałe obcęgi. Złapałem za jej dwójkę i pociągnąłem w górę. Z jej gardła dało usłyszeć się bulgot i znów zaczęła się krztusić, bałem się że zabawa skończy się zbyt szybko, niż przewidywałem. Odłożyłem więc narzędzie i wziąłem do ręki mały nożyk. Utworzyłem małe nacięcie, od klatki piersiowej aż po podbrzusze. Odłożyłem nóż i zanurzyłem swoje ręce w jej ciepłym, bulgoczącym wnętrzu. Wyczuwałem swe ulubione kształty, pieściłem ją od środka zaspokajając swą potrzebę. Pożądałem zobaczyć te brylanty na własne oczy. Pociągnąłem powoli za pieszczone wcześniej jelito ukazując je światu zewnętrznemu. Uwielbiałem ten miękki w dotyku kształt, kochałem czuć pod swoją dłonią ciepłe wnętrzności Wybranek. Jej ciało powoli się uspokajało, koiłem jej ból swoim dotykiem. Rozwarłem jej brzuch i położyłem się na nim, wyjmowałem jelito i owijałem nim swoje ciało. Pode mną czułem ciepłą krew, spływała po stole tworząc na podłodze błyszczące kałuże szkarłatu. Całowałem nagą szczękę szukając w jej ciepłych czeluściach następnych skarbów. Usłyszałem jak Ivan zwija się z kamerą. Postanowiłem cieszyć się dłużej tą niesamowitą chwilą, pozostać z wybranką do bladego świtu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: