Droga w lesie

Środa. Godzina 4:31. Wracam z imprezy z kumplem i jego dziewczyną. Jestem chyba jedyną trzeźwą osobą, jaka stamtąd wyszła. Czego się spodziewać, impreza właściwie dopiero się rozkręcała a już większość leżała pół żywa na kanapach… uroki życia w mieście. Problem w tym, że kumpel mieszka na wsi… droga na tą wieś zawsze wydawała mi się dziwna i przerażająca. Szczególnie w nocy… to chyba przez moją wyobraźnię, za dużo horrorów oglądam i to dlatego.

Mijając kolejne znaki i drzewa zauważyłem w oddali jakiś wypadek. Postanowiłem się zatrzymać. Pęcherz zaczął mnie strasznie naciskać, więc wysiadłem z wozu zostawiając przyjaciół w wozie. Chciałem oddalić się wgłąb lasu, ponieważ droga była zakorkowana z powodu tego wypadku. Jakoś nie zanosiło się, żeby w przeciągu 5 minut coś się to ruszyło. Rozpinam rozporek, akurat znalazłem sobie niezłe miejsce, w którym raczej nikt mnie nie zauważy. Po chwili usłyszałem jakiś nieludzki krzyk. Przez strach oblałem sobie całe spodnie. Zapinając rozporek zacząłem rozglądać się po okolicy, po czym chciałem wrócić do auta. Po chwili coś lub ktoś mnie ogłuszył. Obudziłem się nie wiem dokładnie po jakim czasie, ale już jaśniało. Cholera, przecież będą mnie szukać.

Wróciłem na drogę. Ani żywej duszy. Po wozie też ani śladu. Dziwna mgła spowijała ulicę, zero znaków, zero aut. Jedynie na ulicy czyjś telefon. Postanowiłem podnieść go i sprawdzić, czy jest zasięg. Niestety, jak w lichym horrorze. Zasięgu brak, Ja sam w środku jakiegoś pieprzonego lasu, a wokół tylko drzewa, kamienie i jakiś skowyt.

Czas na telefonie wskazuje godzinę 7:31. Jak do cholery mogłem tak długo być nieprzytomny? Usiadłem na poboczu w oczekiwaniu na jakieś auto. Może to i dziwne ale zacząłem oglądać pliki na telefonie. Listę znajomych, muzykę, zdjęcia… filmy. Ta ostatnia kategoria była raczej dziwna. Znajdował się tam jakiś krótki film tak jakby z miejsca, w którym aktualnie jestem. Odtworzyłem go. Moim oczom ukazał się mężczyzna, który nagrywał siebie i drogę przed sobą. Mamrotał coś, że to nie wypadek, że oni coś ukrywają. Po chwili ten straszny wrzask, który słyszałem lejąc na drzewo. Był jakby wyraźniejszy, więc coś, co ten wrzask wywoływało było bliżej drogi, niż lasu. Facet wszedł do auta i zanim zamknął drzwi telefon wyleciał mu na ziemię i jakby automatycznie przestał nagrywać po minucie. W ciągu tej minuty było widać tylko jadące nad telefonem samochody i ten przeraźliwy wrzask. W ostatniej chwili ujrzałem helikopter, prawdopodobnie wojskowy. Boże, co to mogło być?

Zacząłem nerwowo chodzić z jednej strony drogi na drugą, zacząłem nawet krzyczeć czy ktoś jest w pobliżu. Na próżno. Znów ten zniekształcony krzyk. Odwróciłem się… najgorszy widok w moim życiu. Coś jak koń, tylko na dwóch nogach ze zdeformowaną twarzą i trzecią… ręką wystającą z drugiej. Zacząłem biec nie oglądając się za siebie. Chyba nawaliłem w gacie, brakowało mi już sił, kiedy zobaczyłem jakąś blokadę drogową a za nią ludzi, którzy tłumaczyli coś kierowcom stojącym w korku. Straciłem po raz kolejny przytomność. Odzyskałem ją w ambulansie, jakimś dziwnym… bardzo sterylnym. Personel w białych fartuchach i z maskami na twarzach pytał mnie co widziałem. Chyba powiedziałem za dużo, bo dostałem jakiś środek nasenny i obudziłem się tutaj, w tym pokoju bez klamek z tobą… To zapewne szpital psychiatryczny a oni myślą że jestem wariatem.
Musisz mi uwierzyć że…

-To i tak bez sensu…
-Dlaczego?
-Bo oni zabiją ciebie i mnie, za dużo wiemy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: