Fryderyk Nietzsche

Niewiele wiem o świecie, jeżeli w ogóle można tak to określić. Nigdzie nie byłem, nie zwiedziłem żadnego kraju ani nawet miasta poza granicami mojej wsi. Rodzice nie mówili mi wiele o innych państwach, kulturach czy obyczajach. Zawsze gdy ich o takie rzeczy pytałem zmieniali temat lub milknęli, jakby ktoś zamykał im usta. Dowiedziałem się o innych kontynentach i krainach z książek, których niestety miałem niewiele. O wszechświecie opowiadał mi zawsze dziadek, lecz zginął kilka lat temu na polowaniu. Trochę to dziwne, bo w tutejszych lasach nie ma agresywnych zwierząt a sam by się z łuku nie postrzelił. Pamiętam jak mówił o gwiazdach na niebie, że jest ich więcej niż wszystkich ziaren piasku i kropel w oceanie razem wziętych. Ciekawe czy żyją tam gdzieś inni ludzie.

Brzmi to wszystko dziwnie, lecz nie jest to moja wina. W mojej miejscowości jest pewien sekret, tajemnica znana jedynie jej mieszkańcom. Panuje tu nieznana siła, która nie pozwala odejść. Każdy obcy, który tutaj zawita, zostaje tu na zawsze. Nie ma zamkniętych granic ani żadnej bariery, po prostu człowiek nie może się oddalić. Zrozumienie tego, co się tu dzieje przekracza możliwości ludzkiego rozumu. Ta moc przesiąka każde drzewo, każdy dom, każdą duszę. Nie wiem jak potężna jest, ale potrafi odebrać wolną wolę, którą dał ludziom sam Bóg…

Nie mówi się o tym. Ale teraz to już nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie. W tutejszym lesie, dokładnie po środku znajduje się polana a w niej wielka czeluść. Jest tak duża, że można by wrzucić do niej dom. Taki zwykły, drewniany z jednym pomieszczeniem. Sądzę, że to najlepsze porównanie. Wewnątrz niej zawsze jest ciemno, nawet w słoneczne popołudnie. Nie przykrywają jej z góry żadne drzewa ani cienie. Panuje w niej wieczny mrok. Zwierzęta trzymają się od niej na kilometr, a ptaki, które nad nią przelecą, spadają na ziemie. Trawa i rośliny rosnące w okół niej pokryte są szronem, nawet w lipcu. Wydaje się wysysać z wszystkiego życie, poza ludźmi, których najwidoczniej do czegoś potrzebuje.

Zapiski w manuskryptach, pochodzących z miejscowego kościółka, mówią, że dziura jest tam już od ponad kilkuset lat. Pierwsi odkryli ją wędrowcy ze wschodu, osiedlając się na tych terenach. Niektórzy mówią, że uderzył tam meteoryt, przebijając się przez ziemię aż do samego jądra, inni, że w to miejsce spadł Lucyfer, gdy Bóg strącił go z niebios, a jeszcze inni, że stworzyli ją pradawni bogowie, pochodzący z innej Ziemi. Nie wiem, czy któraś z tych teorii jest prawdziwa ale wiem jedno, nie jest to dzieło ludzkich rąk.

Ludzie lubią dużo mówić. Tak tworzą się plotki i legendy, jednak nikt nie potrafi wyjaśnić dlaczego nasza wioska jest przeklęta. Palono już czarownice, magików i różnych heretyków sądząc, że to ich wina. Uczono mnie, że Bóg kocha wszystkich ludzi, dlaczego więc miałby karać wszystkich za jednego grzesznika. Nawet teraz nie potrafię tego pojąc, chociaż jestem bliżej Boga niż kiedykolwiek.

Podobno kiedyś w tamte rejony wybrała się pewna grupa poszukiwaczy skarbów. Mieli sprzęt, doświadczenie i nie bali się ryzyka. Gdy już tam dotarli późną nocą, rozbili obozowisko i poszli spać. Rano nie mogli uwierzyć własnym oczom. Ich namioty były pokryte lodem, ognisko było zgaszone a ich ubrania dosłownie pozamarzały na ich ciałach. Im samym jednak nic się nie stało. Mimo to nie zrezygnowali ze zwiedzania czeluści. Przebrali się i ruszyli w stronę dziury. Przywiązali liny, narzucili na plecy torby z osprzętem i zaczęli schodzić w dół. Tylko jeden z nich został u góry na straży. Jak się potem okazało, miał wielkie szczęście. A może po prostu tak miało być. Przez chwilę schodzili w dół informując się w ciemnościach ustalonymi odgłosami, gdy nagle, na około 20 metrach zaczęli krzyczeć. Wyli i wrzeszczeli jakby ich obdzierano żywcem ze skóry. Szczęściarz, który został na górze nie wiedział co się dzieje, ze strachu zaczął ciągnąc po kolei liny aby wydostać resztę na zewnątrz. Wyjmował tylko puste sznury. Do ostatniej jednak było coś przyczepione. W nadziei, że któryś z jego towarzyszy przeżył, szybko wyciągnął ciało z otworu. Przerażony przerzucił kompana przez bark i udał się do wioski.

Miejscowy lekarz przebadał zwłoki. Ciało ofiary nie miało w środku niczego, było puste. Oczy, mózg, wszystkie kości jakby się rozpuściły, nie było po nich śladu. Tułów nie był rozcinany z zewnątrz, skóra była w idealnym stanie. Z tamtego człowieka pozostał jedynie duży kawał mięsa.

Gdy dowiedział się o tym miejscowy ksiądz, uznał, że z dziura jest przejściem dla demonów do tego świata. Wziął ze sobą kilku chłopów i wyruszyli aby odprawić tam egzorcyzmy. Następnego dnia, kiedy tam dotarli, kapłan stanął nad otworem i zaczął się modlić. W pewnym momencie krzyż wiszący na jego szyi przebił mu gardło na wylot. Duchowny upadł na kolana i osunął się w ciemność. Przestraszeni chłopi rozbiegli się w popłochu.

Lata mijały, a moja ciekawość świata rosła z każdym dniem. Postanowiłem odwiedzić tajemniczą otchłań aby dowiedzieć się dlaczego nie pozwala ludziom opuszczać tych terenów. Namawiałem do wyprawy mojego przyjaciela, ale trwoga przejęła władzę nad jego umysłem. W końcu wyruszyłem w ustalony już wcześniej dzień. Szedłem przez las słuchając śpiewu ptaków i odgłosów płynącego strumyka. Nagrzana słońcem trawa na przydrożnych polanach pachniała cudownie. Lekki wiaterek podwiewał mi włosy. Czułem się dobrze.

W końcu dotarłem tam gdzie zmierzałem. Dziura była naprawdę ogromna. Miała kształt równego koła i emanowała zimnem. Odłożyłem plecak na bok i usiadłem opuszczając nogi w dół przepaści. Oparłem głowę o rękę i patrzyłem się w nią. Skupiłem się na tej czerni. Nie wiem jak, ale coś z wewnątrz jakby przyciągało mój wzrok. Po chwili widziałem tylko ciemność, próbowałem rozglądać się dookoła, ale cały czas tylko ciemność. Możliwe, że nastała już noc. Nie pamiętam.

Wpatrywałem się w ten mrok przez jakiś czas, aż zacząłem widzieć różne obrazy. Brały się znikąd. Były to twarze różnych ludzi, moje marzenia senne i koszmary. Potem pojawiały się już tylko w głowie, a ja siedziałem lub tylko moje ciało. Przyglądałem się tym wizjom, próbowałem zrozumieć co mówią lub czym są. Cały czas siedziałem, minęło już kilka dni a ja wciąż patrzyłem na projekcje mojego umysłu. Świat i czas przestał istnieć. Tylko ja i otchłań. Żywiła się mną, a ja nieustannie spoglądałem w swoje wnętrze.

W końcu moje ciało popchnięte jakąś siłą wpadło w ten bezdenny otwór. W coś czego nie powinno być. I staliśmy się jednością. Ja i otchłań. Przesiąkłem nią a ona mną. Byliśmy razem. W końcu.

Spytałem ją – siebie czemu zniewala ludzi. Już wiedziałem. Potrzebuje ludzkich pragnień, ciekawości. Każdy jest czegoś ciekaw. Kochałem ludzi bo chciałem ich poznać. Trwało to tak długo a jednak tak krótko. Musiałem odejść, co za smutek… i tęsknota.

Ocknąłem się. Znowu w ciemnościach. Znajdowałem się w jakimś ciasnym pomieszczeniu. Żadnego światła, umarłem. Leżałem skulony nie myśląc o niczym. Czułem tylko rozpacz i niemoc. Wszędzie czaiło się zło, dotykały mnie czyjeś ręce, szturchały mnie i czasem biły. Byłem taki słaby. Dookoła szepty i pomruki, namawiały mnie i śmiały się ze mnie. Bałem się otworzyć oczy, aby nie patrzeć na znęcające się nade mną istoty. Trafiłem do piekła.

Wszystko było takie same, bez nadziei na poprawę. Wieczność, nieskończoność to najlepsze określenia dla tego stanu. Gdy czas nie istnieje trudno tak to nazwać, lecz „w końcu” coś zrozumiałem. Zrozumiałem sens mojego istnienia. Nigdy nie żyłem w wiosce ani nie miałem dziadka. Nie byłem ciekawy świata ani ludzi. To ja byłem stwórcą tej dziury i byłem nią samą. Reszta była po prostu ludzkimi wspomnieniami, myślami, które odebrałem moim ofiarom. Nieświadomy siebie utożsamiałem się z człowiekiem, a może to był twór połączonych marzeń. Chciałem być kimś, kim nigdy nie byłem. Niezależną istotą.

Teraz już wiem.

Jestem wolny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: