Nieumiarkowanie

– Szlak by to, rodzice znowu zostawili mnie samego – powiedział zachrypniętym głosem Donnie. W jego głowie znowu kotłowały się lęki i fobie z czasów podstawówki.
Czy zawsze tak musi być, że gdy chcę kogoś zaprosić do domu, nawet moich przyjaciół nigdy nie mają czasu… pewnie przez te matury lub pracę.
– No nic – powiedział w duchu. – Damy radę !
Wytarł tłuste ręce z chipsów o spodnie i pomaszerował w stronę lodówki. – Mam nadzieję, że nie zostawią mnie z pustym żołądkiem…
Gdy Donnie wszedł do kuchni, zdziwił się gdyż na stole leżała otwarta puszka piwa, nowe opakowanie Lucky Strike i wielki soczysty kebab.
– Co tutaj to robi ?! Kto mógł to tutaj przynieść ? w jego głowie roiły się podejrzenia… – Co mi tam, mój dom, moje jedzenie.
Bez zastanowienia sięgnął pulchną łapą po kebaba. – Mmmm, jeszcze ciepły, wręcz gorący. Donnie był osiedlowym mistrzem w pochłanianiu jedzenia na czas.
Potrafił zjeść całego hamburgera z McDonald na kęsa, co było nie lada wyczynem, jego przetrenowana żuchwa rozwierała się do nie bagatelnych rozmiarów.
Plask !. Folia opadła na podłogę, kebab został skonsumowany, pozostało tylko wylizać wielkie paluchy, żeby smak w ustach pozostał na dłużej.
– Po dobrym jedzonku czas zapalić ! niesamowita radość ogarnęła Donniego. – Nie trzeba chować się po kątach przed przypałowymi rodzicami – wysapał spocony chłopak. Wyszedł na balkon i odpalił upragnionego papierosa.
– Ciekawe kogo były te rzeczy… Znalezione, nie kradzione – pomyślał w duchu.
Wypalony pet został rzucony do ogródka sąsiada
– Niech sprząta bydlak, takie plebsy muszą mieć coś do roboty, pijaki i darmozjady ! – powiedział do siebie.
Udając się do pokoju by poćwiczyć parę wybornych riffów na gitarze przypomniał sobie, że zostało mu piwo do wypicia.
– Pyszny Desperados to jest coś czego właśnie potrzebuję. Gdy wszedł do kuchni nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Na stole leżały 2 takie same kebaby jak wcześniej, 3 otwarte butelki piwa i 2 paczki papierosów.
– Ktoś widzę, że mnie bardzo lubi ! powiedział na głos, masując się po wielkim brzuchu Donnie. Rozpakował kebaba i zaczął królewską ucztę popijając lekko ciepłe piwo.
Nie minęło 5 min. gdy wszystko było zjedzone. Na stole leżały puste opakowania po jedzeniu. – Wezmę te papierosy i dam Thomasowi, może w końcu mnie polubi… – pomyślał Donnie.
– Wcale nie jestem taki zły ! Nie rozumiem o co im chodzi, dlaczego wolą tego blondasa Micheala… Głupi zarozumiały cwaniaczek…
Donnie wszedł do swojego pokoju, pochwycił gitarę. Położył na wielkich nogach i przerośnięta łapą zaczął wykonywać skomplikowane ruchy. Po chwili grania. Wstał przepocony i zziajany.
– To granie mnie w końcu wykończy… Trzeba coś zjeść na wzmocnienie, może jakaś czekolada ? – powiedział zachrypniętym głosem. Wstał i znowu odbył swoją codzienną kilkunasto razową krucjatę do kuchni. Ku jego ogromnemu zdziwieniu na stole i na ziemi leżały stosy jedzenia. Były to rozmaite bułki z serem, salami, sałatą, boczkiem. Różnego rodzaju kiełbasy, kabanosy, udka, grillowany karczek. Stos pudełek od pizzy, wielkie 10 litrowe baniaki z Pepsi. Przetarł oczy ze zdumienia.
– Co kurwa się tu dzieje, kto jest taki dobry, kto rozumie wszystkie moje potrzeby, no kto ?! – już prawie krzyknął.
– Ja ! Jam jest Pan, którego potrzebujesz, który Cię obroni i wykarmi, Ten który zapewni Ci opiekę i bezpieczeństwo, me imię wypowiadasz za każdym razem gdy jesteś w gniewie lub w cierpieniu. Jam jest Fatemidiusz. Opiekun ludzi otyłych i potępionych.
Człowiek wielkości małego słonia, z wydatnym brzuszkiem i pulchnymi kończynami. – Jesteś moim ulubieńcem Donnie, obserwuję Cię od narodzin. Jesteś zaplanowanym dzieckiem moim i Twej matki Hanny. To Ty Donnie przekonasz wszystkich, że ludzie grubi są tacy jak inni. – powiedział donośnym basem Fatemidiusz.
Donnie padł na kolana, uniósł wysoko ręce w geście podziękowania.
– Wiedziałem, że jest ktoś kto nade mną czuwa w dzień i w nocy, nie pozwala być mi samotnym pośród tłumu !
Fatemidiusz zaśmiał się głośno – żryj te kebaby kupo łajna, trzeba wystawić świnie na konkurs na Olimpie.

Po powrocie do domu rodzice Donniego znaleźli kartkę.

Jest ze mną, będzie szczęśliwy, dam mu tego czego pragnie najbardziej.
PS: Dlaczego pozwalacie palić mu papierosy ?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: