Nie boję się…

Nie boję się.
Horrory nigdy na prawdę mnie nie nie straszyły. Straszne książki nie przynosiły efektów. Nawiedzone domy były bez znaczenia. Nie byłam dzieckiem śpiącym z głową pod kołdrą, lub z zapalonym światłem. Jako mała dziewczynka nigdy nie czułam potrzeby, by wślizgnąć się do łóżka mamy po obudzeniu się z koszmaru. W sumie to nigdy nie przyśnił mi się żaden koszmar, a te, które miałam, raczej się do nich nie zaliczały.

Nie bałam się tych odgłosów w nocy. Nasz dom z alarmem trzymał z dala strach i ludzi ze złymi intencjami, tak samo jak nasz rotwiller, nazwany prosto Killer. Co do zagrożeń z poza domu, cóż, któż bałby się w ładnym białym, miasteczku klasy wyższej? Żyłam pod kloszem, nie znając słowa strach.

Dlaczegóż miałabym się bać ciemności?

Aż do tego czasu nie bałam się. Uznawałam to za dziecinne i nielogiczne. Nie uważam już tak. Piszę to do Ciebie jako ostrzeżenie, ponieważ dla mnie jest już za późno. Teraz to wiem, i przyniosło mi to surrealistyczny spokój… Kiedy skończę do Ciebie pisać, będzie już po wszystkim. Więc wybacz mi, jeśli będę przeciągać… Cieszę się życiem bardziej niż tak jak kiedyś chęcią do przyznania się.

Wszystko zaczęło się od, tak jak przypuszczałam, wirusa. Dostałam linka do filmiku pod nazwą „Girls and Boys Come Out to Play”. To brzmiało niegroźnie. Pomyślałam, że może to być jakiś studencki film. Osoba, która wysłała mi linka, powiedziała, że filmik jest bardzo dobry. Wart obejrzenia.

Nie pamiętam co na nim było. Jedyne co zapamiętałam to uczucie jakie on przyniósł. Nie był to strach, choć coś bliskiego. Czułam się niekomfortowo. Odebrało mi odwagę. Czułam się także niejasno chora.

Od tamtego czasu, wszystko zaczęło iść w złą stronę. Tło mojego pulpitu zmieniło się na zdjęcie młodej, zdenerwowanej kobiety, która patrzyła na mnie z czarnej otchłani. Od tamtego czasu, głośniejsze i straszniejsze z każdym dniem, z mojego komputera zaczęły wydobywać się dźwięki, nawet gdy głos był wyłączony. Krzyki, szaleńczy śmiech, ostre dźwięki…

Byłam zdenerwowana; strach jeszcze się nie ulotnił. Wtem, twarz zaczęła przybliżać i oddalać się, jak te głupie ‘krzykacze’, które tak straszyły moich znajomych z liceum. Ale tym razem było inaczej. To wyglądało prawdziwie. To była twarz śmierci; i była to śmierć w męczarniach.

Chciałabym powiedzieć, że przestałam używać komputera, lecz nie mogę. Moja praca zmusza mnie, by korzystać z niego na okrągło. Co powinnam zrobić? Nie mam żadnego innego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: